Jak nauczyć się wstawać rano?

Wiele osób zadaje mi pytanie jak nauczyć się wstawać rano. Moja odpowiedź najczęściej jest bardzo prosta: po prostu zacznij. Z porannym wstawaniem jest jak z myciem zębów – jeśli raz się tego nauczysz, już nigdy nie zapomnisz. Bez względu na to, czy jesteś słowikiem, czy sową, to od Ciebie zależy, jak wygląda Twój dzień i Twój sen. Wybitne jednostki w historii różni wiele, jednak najczęściej łączą je trzy cechy: wszyscy wstają rano, dokładnie planują przyszłość i szanują swój czas. O planowaniu i organizacji czasu porozmawiamy w najbliższym czasie. Dzisiaj chciałam podrzucić kilka wskazówek, które pozwolą Ci wstać wcześniej i raz na zawsze odpowiedzą na pytanie jak nauczyć się wstawać rano.

Codziennie wstawaj o tej samej godzinie

Dla mnie optymalna godzina pobudki to 5:30. O tej godzinie większość świata jeszcze śpi, a ja najefektywniej pracuję. Nie jest to godzina wczesna – znam osoby, które w tym czasie są już po godzinnym joggingu. Aby bez trudu wstawać wcześniej niż dotychczas musisz nauczyć swój organizm pewnego rytuału, a co za tym idzie, przez 7 dni w tygodniu musisz wstawać o tej samej porze. Twój wysiłek pójdzie na marne, jeśli w weekendy pozwolisz sobie na spanie do południa. Jeśli do tej pory wstawałeś dużo później, to na początku będzie bolało. Od czego zacząć? Jeśli masz tendencję do włączania drzemki, zostaw budzik w innym pomieszczeniu. Ustaw go bardzo głośno. Gdy zacznie dzwonić, będziesz musiał wstać i już więcej się nie położysz. Możesz też ustawić trzy budziki i każdy umieścić w innym miejscu, tak byś raz musiał się schylić, raz wspiąć na palce, a raz przykucnąć. Taka gimnastyka znacznie pomoże Ci się rozbudzić.

Zdarza mi się słyszeć pytanie, co ze specjalnymi okazjami, takimi jak noworoczny poranek – czy wtedy też wstaję o 5:30? Oczywiście, że nie. Jeśli już wypracujesz w sobie zwyczaj, odstępstwo raz na kwartał nic nie zmieni. Kluczem do sukcesu jest wyrobiony nawyk. To tak samo jak ze zdrowym odżywianiem – jeśli codziennie jesz zdrowo, to pizza podczas spotkania ze znajomymi nic nie zmieni.

Ustal poranny rytuał

Dzwoni budzik. Od razu otwierasz oczy i wyłączasz go bez ustawiania drzemki. Nie zamykasz oczu, ale patrzysz przed siebie i szybko zaczynasz analizować nadchodzący dzień. Natłok myśli sprawia, że po minucie nie jesteś już senny. Wstajesz i idziesz do kuchni, gdzie szybko wypijasz szklankę wody. Ciśnienie się podnosi i już zupełnie zapominasz o śnie. Bierzesz chłodny prysznic, doprowadzasz się do ładu, jesz śniadanie, myjesz zęby i jesteś gotowy do pracy. Zawsze w tej samej kolejności. Jeśli nauczysz się konkretnego rytuału, poranek będzie szybki, a zarazem spokojny. Ja uwielbiam poranki – są czasem, który w pełni kontroluję. Każdy poranek wygląda dokładnie tak samo, przez co unikam nieprzyjemnych niespodzianek, które potrafią zrujnować cały dzień.

Zasypiaj o tej samej godzinie

W porannym wstawaniu nie chodzi o życie w permanentnym niewyspaniu. Wcześniejsze wstawanie ma otwierać nowe możliwości, a nie być przyczyną zmęczenia i frustracji. Dla mnie optymalna ilość snu to 6 godzin. Jeśli śpię mniej, czuję się zmęczona, a jeśli dłużej – mam wyrzuty sumienia. Chcąc wstawać o 5:30, o 23:20 staram się już być w łóżku, by dać sobie kilka minut na spokojne zaśnięcie. Najlepiej usypiają mnie książki, ale nie te wciągające i podnoszące emocje. Wieczorem wybieram coś spokojnego, by nie powiedzieć odrobinę nudnego. Jeśli nauczysz się zasypiać i wstawać o tej samej porze, wygrasz. Twój organizm zapamięta kiedy śpi, kiedy je, a kiedy pracuje na pełnych obrotach. Nasz mózg jest mądrzejszy nisz nam się czasami wydaje. Słuchaj swojego ciała. Jeśli pewnego razu o 20:00 poczujesz się senny, idź spać. Twój organizm daje ci sygnał, że potrzebuje odpoczynku. Może to choroba, może przemęczanie, a może po prostu niskie ciśnienie. Jeśli zaśniesz wcześniej, wstaniesz wcześnie rano i unikniesz zdenerwowania.

Nie rób z siebie męczennika

Znacie te osoby, które codziennie rano informują Was o tym, że są niewyspane i że nienawidzą rano wstawać? One tylko się nakręcają. Codziennie wmawiają sobie to, jak bardzo nie potrafią rano funkcjonować, przez co bardzo szybko zaczynają w to wierzyć. Nie bądź jednym z nich – nie rób z siebie męczennika. Jeśli chcesz wiedzieć, jak nauczyć się wstawać rano, musisz najpierw uświadomić sobie, dlaczego w ogóle chcesz to robić. Są osoby, które nigdy nie pojmą sensu porannego wstawania. Mają do tego pełne prano – wiele z nich funkcjonuje w odwrotnym układzie i pracuje późno w nocy. Przeanalizuj zalety porannego wstawania i spokojnie się go naucz. Jeśli zobaczysz pozytywne rezultaty, bardzo szybko polubisz nowy nawyk.

Jedz śniadanie!

Tak, mam obsesję na punkcie śniadania. Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia i jeden z elementów skutecznego funkcjonowania o wschodzie słońca. Jeśli nie dostarczysz organizmowi odpowiedniej dawki energii, będzie jechał na oparach, a to oznacza, że będzie chciał iść spać. Niech śniadanie będzie Twoim ulubionym posiłkiem. Zadbaj o jego dobre skomponowanie. Od razu odpowiadam na pytanie, które na pewno tu padnie – nie, kawa to nie śniadanie. Kawa z mlekiem też nie. I mleko z kawą też nie. Ba, kawa (i herbata) w ogóle nie powinna pojawiać się w okolicy śniadania – utrudnia wchłanianie się żelaza i wypłukuje magnez. Najpierw zjedz, idź do pracy i dopiero możesz wypić kawę. Nigdy odwrotnie.

Poranne wstawanie na prawdę nie musi być tragedią. Wystarczy odrobina samozaparcia, by uczynić je jednym z najlepszych momentów dnia. Napiszcie w komentarzach, co dla Was jest w poranku najpiękniejszego i dlaczego chcielibyście wiedzieć jak nauczyć się wstawać rano.

 

 

  • Jak już uda mi się przez parę dni pod rząd to potem w ciągu dnia jestem ciągle śpiąca, a kawa już nawet nie stawia na nogi. Masz na to jakieś sprawdzone sposoby? Bardzo by mi się przydały!

  • Super artykuł. Ja również bardzo lubię wstawać rano, poczuć te delikatne promienie słońca, wyjść na świeże powietrze, które zawsze jakoś tak inaczej pachnie z rana, prawda? I masz rację, należy zacząć. Nie ociągać się, nie zastanawiać. Moim zdaniem w rannym wstawaniu pomaga codzienny fizyczny wysiłek – dzięki temu śpimy mniej i mamy więcej energii…
    Ściskam!

  • Wydaje mi się, że jest to kwestia przyzwyczajenia. Choć rok temu miałam pracę, że musiałam wstawać o piątej rano. Było to dla mnie masakrycznie trudne, ale związane było też z tym, że zasypiałam ok. 3 rano:( Nie byłam w stanie się przestawić, ale związane to było z tym, że spałam praktycznie każdego dnia w innym miejscu..

  • Powiem szczerze, że dla mnie poranne wstawanie problemem nie jest – bez względu na dzień tygodnia sama budzę się już koło godziny 7 – i koniec spania. NAwet przesunięcie czasu o godzinę nie wpłynęło na mój organizm – bez trudu się przestawiłam (gdzie poprzednie zmiany zawsze powodowały chaos!)
    Ale faktycznie – ja się wysypiam, bo często już o 22 z hakiem leżę grzecznie w łóżeczku

  • Kamil

    Zawsze wstaje o godzinie 07:00 i nigdy nie mogę się wyrobić Postaram się przez ten tydzień ustawić godzinę wcześniej. Zobaczymy co z tego wyjdzie

  • To Co Kocham

    Wstawanie rano to koszmar. Zawsze mówię, a jeszcze 5 minut. Niestety ja mam tak, że im mniej śpię to jestem bardzo wypoczęta. A śniadania nie mogę rano jeść, a jako kucharz powinnam to robić. Niestety po śniadaniu źle się czuję i moj cały dzień staje się zły.
    pozdrawiam TCK

  • A ja myślę, że jednak coś z tymi sowami i skowronkami jest, i nie do końca da się przekonać swój organizm, że ma działać inaczej. Bo jeżeli człowiek się przekona, że dużo efektywniej pracuje późnym wieczorem, a rano jest do niczego, to wydaje mi się, że to nie ma sensu. Mojej mamy w życiu nie przekonałabyś do wczesnego wstawania i wczesnego chodzenia spać, nie mówiąc już o jedzeniu śniadań. Co nie zmienia faktu, że ja jestem zwolenniczką wczesnego wstawania (może nie aż tak, że o 5.30) i do niego aspiruję. Dziś nastawiłam budzik 15 minut wcześniej, a jutro już spróbuję wtedy wstać, a nie tylko wyłączyć i próbować rozkleić oczy.

    • Zupełnie się z Tobą zgadzam! Znam całą masę osób, których umysł nie włącza się przed 12:00. Mój za to wyłącza się po 23:00 i dalej nie jest w stanie efektywnie pracować – taki urok skowronków!

  • Ach…
    Westchnę tylko, bo chyba nigdy się tego nie nauczę

  • Jestem rannym ptaszkiem i nie mam problemu z pobudką rano. Chociaż czasami kiedy Ola budzi mnie o 5:30 albo o 6:00 mam ochotę zakopać sie pod pościel Śniadanie to dla mnie również bardzo ważny posiłek, bez niego nie wychodzę z domu

  • Marta Gie

    Wstaję codziennie o 5.40 i niestety czesto jest tak że jeszcze przez 30 minut padam na twarz….

  • Sama nie mam problemu z położeniem się codziennie o tej samej porze. U ,nie wielkim minusem jest pobudka. Za to fanka śniadań będę zawsze
    Buzaki

    • Śniadanie jest u mnie największym motywatorem do wstawania z łóżka!

  • ja nie mam problemu z wczesnym wstawaniem wstaję przeważnie kilka minut przed 6:00, tak sama z siebie, dzięki czemu mam dodatkową godzinę na lekturę:)

  • Jestem okropnym śpiochem i zawsze przestawiam budzik… Od jutra zacznę wstawać o tej samej porze. Najwyższy czas! A co do picia wody… Napisałaś, że szybko. Wodę należy pić wolno, małymi łyczkami. Niestety. Ale polecam ciepłą, z miodem i cytryną. Dodatkowo pobudzi metabolizm, nawilży, orzeźwi. Ogólnie zrobi dużo dobrego dla naszego ciała i samopoczucia.

    • Jeśli szybko wypiję wodę, szybko się budzę – to taki mój sposób zamiast kawy Ja najpierw piję szybką szklankę, a później kolejną szklankę ciepłej wody z cytryną – na miód niestety jestem uczulona

      • Ojjj… Przykro mi Ale najważniejsze, że wyrobiłaś w sobie zdrowy nawyk picia wody

  • Podziwiam za tak wczesne wstawanie! Ja należałam do osób, które lubiły dłużej pospać, a w nocy posiedzieć do późna. Zmieniło się to jak zostałam mamą Kładę się spać najpóźniej o północy, bo wiem, że z samego rana czeka mnie pobudka (i przy okazji wstawanie w nocy). Mimo, iż już przez 8 miesięcy wstaję wcześnie rano, wciąż tak samo ciężko zwlec się z łóżka To chyba jakaś moja przypadłość, bo i wstaję codziennie mniej więcej o tej samej porze, i mam codzienne rytuały, i jem śniadanie.

    • Myślę, że zmęczenie przy takim maluchu może poważnie utrudnić wstawanie. Podziwiam młode mamy, które potrafią okiełznać cały ten chaos i jeszcze do tego blogować!

  • A ja jestem typową sową i w sumie nie planuję tego zmieniać Podziwiam za to tych, którzy wstają tak rano!

  • Chyba zazdroszczę ci tego, że dajesz sobie kilka minut na zaśnięcie. W ogóle zazdroszczę osobom, które łatwo zasypiają nieważne co się wokół nich dzieje. Ja kładąc się spać zakładam optymistycznie, że zasnę za jakieś pół godziny. Realistycznie mija godzina, a jak jakiś gorszy okres w życiu się trafi, to dłużej.

    • Przeszłam kiedyś przez okres bezsenności – była to jednak wypadkowa życie w permanentnym stresie. Nie ma nic gorszego, niż gdy nie może się zasnąć

      • Moj okres bezsenności takiej trwa ze 20 lat. Wcześniej nie pamiętam xD

  • Nie wiem czy umiem ale tragedii nie ma. Budzik dzwoni o 6:00 i właściwie w przeciągu 10min jestem na nogach. Zdarzają się dni kryzysu, że organizm jest przykuty tak mocno do łóżka, że ani rusz…ale jakoś daję radę

  • Ja osobiście cierpię na permanentne niewysypianie, a to z tej prostej przyczyny, że mój sen jest wypadkową wielu czynników, nie do końca ode mnie zależnych. Mając w bagażu dwa mikroludziki nie ma mowy o pełnowartościowej dawce snu… Niestety. Jeśli dodatkowo usiłuje się nadrabiać sprawy okołozawodowe to już w ogóle jest się na minusie. To wszystko, co piszesz jest prawdą. Najtrudniej przejść na poranne obroty, ale wytrwałość kształtuje nawyk i adekwatnie reguluje zegar biologiczny.

  • Pingback: Zafascynowane linki #18 - Zafascynowana życiem()

  • Magdalena Soboń

    Bardzo fajnie i przystępnie napisane
    Ja ostatnio budzę sie około 5.45 i zawsze mam to samo. Otwieram oczy, czuję że w zasadzie mogłabym już wstać ale pierwsza myśl jaka mnie nachodzi – ale po co? Co ja będę robić tak wcześnie? Pisać? Przecież mój mózg jeszcze śpi… i tak jakoś skoro ‚nie muszę’ to nie wstaję. Co Tobie najlepiej wychodzi w tych porannych godzinach? Wiem, żę po prostu czas się zmobilizować, wstać kilka razy i wypróbować różne warianty, wtedy pewnie znajdę coś, co działa najlepiej dla mnie

    • Moje poranki wyglądają zawsze tak samo – wstaję, piję wodę z cytryną, poranna toaleta, makijaż i śniadanie. Z tym wszystkim uwijam się w 45 minut, a przez następną godzinę siadam i zajmuję się blogiem – poprawiam teksty, planuję posty, ogarniam media społecznościowe

  • Ja nie mam problemu ze wstawaniem, ale tak bardzo kocham spać, że nie wstaję z łóżka jak najdłużej tylko mogę

  • Przybij piątkę! Jak mówię, że dla mnie 6h snu to tryb optymalny, zaraz słyszę marudzenie: „no cóż, normalny człowiek potrzebuje 8 godzin”. Taaak, jasne Wszystko jest kwestią wypracowania dobrych nawyków. Też stawiam na to, by spać w podobnych godzinach. Efekt jest taki, że o poranku nigdy nie mam problemu ze wstawaniem

    • Ja potrzebuję więcej snu tylko w dwóch przypadkach – gdy jestem chora lub gdy zaniedbam „zdrowy styl życia”. Wtedy mój organizm próbuje się regenerować i woła więcej snu

  • Anesthka

    Codziennie wstaję o tej samej porze, kładę się spać mniej więcej o tej samej porze, ale mimo to nie może mi to wejść w nawyk. Kocham spać!

    • Być może jesteś sową i to twoja natura

      • Anesthka

        A co to znaczy, że jestem sową? Nigdy się już nie wyśpię?!

        • getthelife

          Może po prostu zostałaś stworzona by żyć w nocy, a nie o świcie

  • Czy zawsze tak miałaś, że potrzebowałaś tylko 6 godzin snu, czy to też w jakiś sposób wypracowałaś? Ja mam tak, że jeśli nie pośpię 8-9 godzin, to przez resztę dnia jestem nieżywa i nie potrafię logicznie myśleć.

    • Nigdy nie potrzebowałam zbyt dużo snu. Moi rodzice nie mieli łatwo – w każdy weekend budziłam cały dom jeszcze grubo przed siódmą.6 godzin stało się wypadkową wielu rzeczy – w moich 24 godzinach każdego dnia tyle mogę wygospodarować na sen, pozostałe 18 godzin jest już zajęte Na szczęście te 6 godzin okazują się dla mnie idealne i zupełnie mi wystarczają. Oczywiście, czasem gdy mój organizm potrzebuje więcej snu, po prostu mu go daję

  • To jest faktycznie kwestia przyzwyczajenia się. Pamiętam jak niegdyś byłam prawdziwym śpiochem, potrafiłam spać do południa i być aktywną nawet do 4 nad ranem. Teraz już tego sobie nie wyobrażam. Wstaję o 6.00, czasami 5.45, a w weekendy ok 8 Dzień wtedy wydaje się dłuższy i dużo bardziej efektywny

    • Też znam osoby, które śpiąc po 9-10 godzin na dobę zrozumiały, że marnują czas. Teraz śpią krócej, ale są znacznie bardziej efektywni

  • Justyna Szmuc

    ja problemów z wstawaniem rano nie mam, wręcz chciałabym dłużej pospać

  • Przyznam szczerze, że raczej nie należę do rannych ptaszków. Krok po kroku to zmieniam. Nie jest łatwo, ale się uczę. Jak dla mnie to droga przez mękę, ale mam świadomość że jeśli wyrobienie w sobie nawyku wcześniejszego wstawania jest korzystne, więc działam. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo

    • Na początku boli, ale to słodki ból – gdy uświadamiasz sobie, jak dużo zrobiłaś w ciągu dnia dzięki wcześniejszej pobudce, satysfakcja jest nieopisana.

  • Kasia Makarska

    U mnie to jest tak, że jak trzeba wstawać do pracy to jest problem z wstawaniem i budzik odczuwa silną nienawiść z mojej strony.
    A przychodzi weekend, nie ma budzika i budzę się tak jak do pracy. I nie ma spania.

  • Daria

    O nie, wczesne wstawanie to nie dla mnie, zdecydowanie. Jedynym plusem zrywania się skoro świt są dłuższe dni i to, że więcej można zrobić, a i to czasem męczy – wiem, bo czasem mam jedne zajęcia na 8.00, więc od 9.30 jestem wolna jak ptak i… Niekiedy o 18.00 bym się już położyła, tak mi się dłuży dzień. Poza tym, nie potrafię się wcześnie (i przede wszystkim: zawsze o tej samej godzinie) kłaść spać.

  • ja nigdy nie miałam problemów z wczesnym wstawaniem:) nawet w soboty budzę się o 6:00 i zaczynam dzień:)

  • Był czas, kiedy codziennie wstawałem o 3-4 rano i pisałem Piękna sprawa. Nikt nie przeszkadza, jest cicho, spokojnie, mózg aż pali się do roboty…

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja nie mam problemu z porannym wstawaniem – a wręcz bardzo je lubię, bo mogę wtedy zrobić coś dla siebie, zanim wstanie moje dziecko Budzik zawsze ustawiam sobie na 5:30

  • Podziwiam, że tak wcześnie wstajesz. Też próbuję wstawać wcześniej tylko za późno chodzę spać i w efekcie dosypiam od pół do godziny po budziku.

  • Na mnie zima działa straszni niekorzystnie. Kiedy latem i wiosną, a nawet jesienią bez problemu wstaję przed budzikiem koło 6, tak zimą obudzenie się o 7 jest dla mnie nie lada wyzwaniem.
    Jakaś niedźwiedziowatość mnie ogarnia.
    I żadne, ale to żadne rytuały nie pomagają. Chyba trzeba przeczekać po prostu, w nadziei na dłuższy dzień

  • Ciągle mam problem z wczesnym wstawaniem i ciągle mam z tego powodu wyrzuty sumienia

  • Od zawsze lubię wstawać rano. Kiedy śpię za długo mam wyrzuty sumienia i poczucie, że zmarnowałam pół dnia. Warto mieć swoje poranne rytuały, to bardzo pomaga jeśli dopiero uczymy się wstawać rano.

    • Dobrze mieć świadomość, że nie jest się jedyną osobą na świecie, u której sen wywołuje wyrzuty sumienia

  • Dominika Rygiel

    Nigdy nie miałam problemu z tym, by wcześnie wstawać. Wręcz przeciwnie – uwielbiam cichutko wymykać się z łóżka w chwili, gdy wszyscy domownicy jeszcze śpią. Zasiadam spokojniutko z kawą i chwytam chwilę samotności To chwila tylko i wyłącznie dla mnie.

    • Mam podobnie – są osoby, które tak traktują wieczory, ale dla mnie poranki mają swoją magię

  • Ja też lubię tak wcześnie wstawać. Rano mam więcej energii i dużo rzeczy mogę zrobić. Zaś w weekendy nie umiem spać dłużej niż do 9. Szkoda mi dnia po prostu

  • Należę do tych, którym snu niemal zawsze malo, a jednocześnie często czuję wyrzuty sumienia, że np. spałam do 9, 10, a mogłam już tyle rzeczy zrobić… Cóż, spróbuję to zmienić

  • Bardzo lubię wcześnie wstawać- najbardziej chyba ze względu na światło, a właściwie jego brak. Panuje wtedy taka lekka ciemność, senność Nie ukrywam, że zimą wstaje mi się znacznie gorzej, ale i tak w okolicach 6 rano. Ostatnio nawet zaproponowałam w pracy, że chciałabym przychodzić na 7- koleżanki patrzyły na mnie ze zdziwieniem

    • Ja marzę o pracy, do której będę mogła przychodzić na 6 – świadomość wolnego dnia od 14 jest niesamowita!

  • Zawsze marzyła mi się praca rano, kiedy wszyscy jeszcze śpią. Ale codziennie rano modlę się o jeszcze 5 minut i nic mi z tego nie wychodzi. Pora pójścia spać nie gra roli. Muszę zastosować Twoje wskazówki.

  • Wstaję między trzecią a czwartą rano (pozostało mi z czasów studiów ) i zawsze zaczynam dzień od pewnych rytuałów. Uwielbiam, kiedy rodzina jeszcze śpi, a ja mogę na spokojnie zająć się swoimi sprawami.
    Bookendorfina

  • Od zawsze jestem rannym ptaszkiem, najdłużej w zyciu spałam chyba do 8.00 ;). Nawet po Sylwestrze tak wstaję, tak juz mam ;).

  • Najważniejsze w tym żeby wstawać jest posiadanie jakiegoś celu, pozytywne nastawienie od samego rana żeby cały dzień był lepszy

  • Pani Poprawna

    Tak pięknie to opisałaś, że aż mam ochotę zacząć wstawać o tej 5:30! Już jakiś czas temu myślałam o tym, żeby się przestawić i wstawać wcześniej. Niestety mam ten problem, że dużo lepiej mi się pracuje/uczy/myśli wieczorem, a nawet w nocy. Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane. W dzień zwyczajnie nie potrafię się skupić. Wpis cudowny i naprawdę postaram się wprowadzić Twoje rady w życie

    • Są skowronki i są sowy Ja nocą nie funkcjonuję – rano za to mogę przenosić góry

  • Świetny wpis! Bardzo przydatny, ja zawsze miałam z tym problem, ale to głównie dlatego, że uwielbiam spać, a póki jeszcze mogę to korzystam. Aktualnie noc przestawiła mi się z dniem, jednak powoli już to normuję.

  • www.lovhealthylife.pl

    Ja jestem rannym ptaszkiem, więc nawet 4 rano na szczęście nie stanowi dla mnie problemu, aczkolwiek współczuję wszystkim innym, którzy nie potrafią sobie z tym poradzić Najważniejsze, moim zdaniem, to o tym za dużo nie myśleć, tylko po prostu wyjść z łóżka – po co się męczyć skoro i tak trzeba będzie ostatecznie wstać

    • Jak się już wstanie, to jakoś idzie Też jestem skowronkiem – moi rodzice nie mieli łatwego życia, gdy byłam dzieckiem

  • zawsze lubiłam rano wstawać problem pojawia się kiedy za późno zasypiam, wtedy poranki są męczarnią..

  • Iwona Siekierska

    Najlepszym sposobem na poranną pobudkę są dzieci Te małe lub te, w wieku szkolnym, które trzeba odwieźć do szkoły. Czy Ci się chce czy nie, to i tak musisz wstać, bo nie masz wyjścia Hi,hii Fajną opcją na poranną pubudkę są także poranne ćwiczenia lub choćby spacer z psem. Zimna woda i poranny ruch obudzi każdego, bez wyjątku

    • Tak, dzieci nie zastąpi żadne budzik.

      • Ja też wstawałam ok 5. Byłam z siebie dumna gdy wdrożyłam tę zasadę bo pracowałam wówczas najefektywniej. I podpisuję się pod Twoim słowami, że nawyki są najważniejsze. Rutyna, rutyna i jeszcze raz rutyna- to coś co odróżnia ludzi sukcesu od pozostałych ludzi. Niestety urodzenie dziecka i jego różny sen w nocy trochę mi tę rutynę rozregulowały i gdy jestem budzona o 2 w nocy a później o 4 to o 5 30 trudno jest się zerwać i śpimy z maluszkiem do 7. Ale walczę. Mój półroczniak powolutku uczy się przesypiać noce i ja walczę znów o swoje poranne wstawanie.

        • Nie jestem mamą, więc nie mam pojęcia jak dziecko ustawia dzień, ale wiem, że z dzieckiem nie jest łatwo o harmonogram dnia Na szczęście maluch podrośnie, a Ty będziesz mogła wrócić do swoich rytuałów.

  • U mnie wczesne wstawanie wychodzi tylko jeśli uda mi się normalnie zasnąć – mówiąc normalnie mam na myśli, że zasnę w ogóle, a nie konkretną godzinę. Ostatnio bez melatoniny się nie obejdzie, a ona sprawia, że jeszcze ciężej wstać. Radzę sobie w ten sposób, że po prostu nastawiam budzik, od razu wstaję i zabieram się do działania. Mam wrażenie, że to po prostu zima sprawia, że ciężko rano wstać. Ładny, słoneczny i ciepły dzień zdecydowanie nakręca do działania.

    • Nie mogę się doczekać wiosny – wtedy wszystko będzie prostsze!

      • Dokładnie a póki co zamierzam wspomóc się książką „Fenomen poranka”

  • Agnieszka

    Bardzo fajny wpis! Ja własnie cały czas tylko gadam, że chciałabym wcześniej wstawać i wstawać… a te moje godziny wstawania są szalenie nieregularne, bo codziennie wstaję o innej porze, raz o 5.40, potem 7, a innym razem 10… muszę przez najbliższe 7 dni wstawać o jednej godzinie!

  • Od 3 miesięcy szukam przepisu na poranne wstawanie. Od kiedy pamiętam jestem nocnym markiem i nie umiem położyć się wcześniej niż północ. Kiedyś jeszcze kładłam się o 2:00! Od pewnego czasu pracuję jednak w biurze 8-16 i muszę wstać przed 7 na autobus. Wstawanie o 6:30 boli okropnie. Spróbuję zastosować Twój przepis!

    • Małymi krokami do celu Dla mnie największą zachętą do wstania jest śniadanie – ma niebywałą moc przyciągania.

Close