Savoir-vivre’owy dekalog blogosfery

Aktywnym członkiem blogosfery jestem już od prawie roku. W tym czasie udało mi się poznać wielu twórców, a z kilkoma mam stały i bardzo dobry kontakt. Polska blogosfera z każdym dniem staje się coraz bardziej liczna. Naturszczyki takie jak ja wchodzą do niej i na swój sposób próbują znaleźć dla siebie miejsce. Dynamiczny rozwój sprawił, że w środowisku zapanował chaos, który wielu wydaje się nie do opanowania. Kilku blogerów stworzyło nawet listy grzechów głównych, ale mnie nie udało się znaleźć savoir-vivre’owego dekalogu blogosfery. Skoro więc uczę moich czytelników dobrych manier, postanowiłam sama zaproponować zasady, które uczynią blogosferę lepiej wychowaną. Mam nadzieję, że ten wpis okaże się pomocny tak dla początkujących, jak i tych, którzy zęby na blogowaniu zjedli.

1. Komentuj, lajkuj, polecaj, udostępniaj

Wszyscy blogerzy wiedzą jak ważny jest feedback od czytelników. Każdy zna to uczycie, gdy publikuje post, nad którym pracował kilkanaście godzin, a odzew jest niemal zerowy. Będąc blogerem jesteś też czytelnikiem. Dobrze wychowany bloger jest empatyczny i wie, jak ważne jest wsparcie innych. Bez względu na to, czy odwiedzasz blogi małe, czy duże, komentuj, lajkuj, udostępniaj i polecaj je swoim czytelnikom. Jestem pewna, że bardzo wielu z Was nie czytałoby dziś tego wpisu, gdyby nie dowiedziało się o mnie od m.in. od Justyny z Happyholic, Agnieszki Life Managerki, Kasi z Worqshop czy Natalii z Jest Rudo.  Z tego miejsca dziękuję wszystkim dziewczynom, które zaufały mi i zdecydowały się podzielić moimi treściami ze swoimi odbiorcami.


2. Podawaj źródło

Gdy rozpoczęłam swoją przygodę z blogowaniem, zaskoczyło mnie to, że tak niewielu blogerów podaje źródło posiadanych przez siebie informacji. Nie mówię tu o radach z serii jak żyć, ale o tych, które dotyczą zdrowia, higieny, pielęgnacji, żywienia i innych naukowych treści. Z mojej perspektywy zmniejsza to ich wiarygodność – nie chodzi mi o wypisywanie niemal książkowej bibliografii, lecz choć zdawkowe wyjaśnienie prawa do poruszania konkretnych tematów. Blogerzy namiętnie zapominają również  o podawaniu źródła zdjęć, czy nawet podpisywania cytatów. To nie tylko niegrzeczne, ale też niezgodne z prawem. Podając źródło swej wiedzy pokazujemy swój profesjonalizm. Podając źródło posiadanych materiałów dajemy dowód dobremu wychowaniu i – co ważniejsze – społecznej inteligencji.

>>Przeczytaj też<< Biblioteka z klasą – książki o savoir-vivrze, które powinnaś znać #1


3. Naucz się dyskutować

Będąc blogerem nie możesz wymagać tego, by Twoi czytelnicy dzielili wszystkie Twoje poglądy, Część z nich będzie Twoimi wiernymi wyznawcami, ale wielu będzie chciało wejść w polemikę i rozpocząć dyskusję. Nie możesz wymagać, by wszyscy mieli takie same poglądy jak Ty – nawet w Twoim najbliższym otoczeniu są na pewno osoby, które różnią się od Ciebie sympatiami politycznymi, wyznaniem, czy sposobem widzenia kwestii kulturowych. Różnice są dobre! Oczywiście, na swoim blogu nigdy nie zaakceptowałabym np. osób popierających nazizm, czy obrażających moją rodzinę lub religię, ale nie mam nic przeciwko, by moje czytelniczki pisały, że ich zdanie na konkretny temat jest zupełnie inne. Tak długo, jak stosujemy siłę argumentu, a nie argument siły, wzajemnie się od siebie uczymy – zawsze przecież warto znać zdanie drugiej strony.


4. Nie spamuj

Spamowanie może mieć różne formy – zamieszczanie linku do swojego bloga w komentarzu, pisanie komentarzy o treści Fajnie, zapraszam do mnie, wrzucanie linku do bloga na wszystkich, nie powiązanych z blogiem tematycznie grupach, wysyłanie mailingu z informacją o każdym nowym wpisie (oczywiście o godzinie 6:00 lub 23:30),  czy używanie bota na instagramie. Spamowie nie ma nic wspólnego z promocją czy marketingiem i jest największym wrogiem skutecznego budowania relacji. Jest zaśmiecaniem już niezwykle zaśmieconej przestrzeni internetu. Budzi złość, której konsekwencją jest odlajkowanie, odsubskrybowanie i skazanie na wieczne zapomnienie.


5. Nie kradnij

Już w piaskownicy mama mówiła, że nie można zabierać innym dzieciom łopatek. Mama mówiła, tłumaczyła, powtarzała, a bloger rósł i nic sobie z tych matczynych nauk nie robił  Gdy więc nie miał pomysłu na nowy artykuł, wchodził na kilka popularnych blogów i z premedytacją kopiował znalezione tam treści. To bardzo nieładnie. Problem polega na tym, że wielu z nas nie widzi różnicy między inspiracją, a plagiatem. To oczywiste, że wiedza większości z nas jest odtwórcza – ja zasad dobrych manier sama nie wymyślam, więc naturalnym jest, że informacje znalezione na moim blogu znajdziecie również w wielu książkach czy na stronach internetowych. Gdy jednak układ informacji jest taki sam, gdy podane są takie same przykłady, gdy w treści nie zmieniono nawet błędów stylistycznych, wtedy pojawia się problem. Kradzież pomysłu to tez kradzież.


6. Nie kop dołków

Bloger blogerowi wilkiem? Nie sądzę, choć kilku starych wyjadaczy regularnie próbuje dyskredytować kolegów po fachu. Mylnie postrzegając blogosferę jako tort do podziału, próbuje zrobić wszystko, by rozwój konkurencyjnych blogów stanął w miejscu. Jak to robią? Na różne sposoby. Najprostsza zawsze jest plotka, która w internecie rozprzestrzenia się z prędkością światła. Skuteczny jest też sabotaż i próba dyskredytacji młodszych i mniejszych. Kopanie dołków jest wyjątkowo brutalne w blogosferze kulinarnej i parentingowej – z moich obserwacji wynika, że tam po prostu nie ma zasad. Historia pokazuje jednak, że blogerskie wojny na nic się zdają, bo dużo skuteczniejsza w budowaniu zasięgów, pozycji i liczby lajków jest współpraca – ja Tobie, Ty mnie i oboje wygrywamy.


7. Odpisuj

Są blogerzy, którzy już dawno blogerami być przestali. Ich teksty piszą zatrudnieni copywriterzy, a za media społecznościowe odpowiada agencja. Wysyłanie wiadomości w mediach społecznościowych mają zablokowane, a adres mailowy podany do kontaktu odsyła do managera. Nie mam nic przeciwko profesjonalizacji blogosfery, jednak blogera od celebryty różnił przez wiele lat właśnie osobisty stosunek do osób go śledzących. Nie odbieraj czytelnikom możliwości kontaktu i odpisuj na pozostawione wiadomości. Odpisuj również firmom proponującym współpracę – nawet jeśli nie jesteś zainteresowana, wklej standardowy szablon z odmową. Jeśli z jakiegoś powodu jesteś wyłączona, daj o tym znać, pisząc o swej niedyspozycji np. w mediach społecznościowych. Twoi czytelnicy naprawdę się o Ciebie martwią, o czym nawet ja, taka malutka rybka, miałam w ostatnim czasie okazję przekonać się, będąc nieobecną w social mediach przez kilka długich dni.

W tym miejscu sygnalizuję także, że moja dostępność przez najbliższy czas będzie ograniczona. Wszystko wyjaśnię Wam, gdy już skończę to, co zaczęłam – nie chcę zapeszać 🙂


8. Nie używaj clickbaitów

Moja alergia na clickbaity jest porównywalna do mojej alergii na orzechy – może mnie zabić w 15 minut. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że clickbaity to tytułu, które dzięki mylącej treści skłaniają czytelnika do kliknięcia. Jakiś czas temu dwoje blogerów opublikowało rozmowę, w której wyrażali swoje niezadowolenie i oburzenie na tego typu praktyki. Jakież było moje zdziwienie, gdy wchodząc na blog jednego z nich zobaczyłam niemal same clickbaity. Clickbaity to zło, a ich stosowanie świadczy o cwaniactwie i chęci przechytrzenia systemu na siłę. Nie różnią się niczym od podwójnie wklejonych kodów śledzących, czy sztucznym zaniżaniu poziomu baunce rate. Są nieuczciwe i w złym tonie, a blogerzy namiętnie jest stosujący powinni trafiać do blogowego piekła. Uprzedzając pytania: clickbait to nie to samo co chwytliwy tytuł, którego napisanie wymaga ogromnej wprawy. Dobry tytuł jest dobry, a clickbait jest zły.


9. Nie kłam

Kłamstwo ma krótkie nogi. Kłamstwo blogera ma bardzo krótkie nogi. Blogerzy, instagramerzy i wszyscy inni szeroko rozumiani influencerzy już dawno wpadli w pułapkę ciągłych kłamstw, polegających na kreowaniu idealnego życia. Udawanie kogoś, kim się nie jest, nigdy nie wychodzi na dobre. Czytelnicy bardzo szybko to odkrywają i po prostu odchodzą. Kłamstw w blogosferze jest cała masa – idealne życie, #ilovemyjob, statystyki, #nomakeup – to te najmniej groźne. Będąc blogerem bierzesz odpowiedzialność za swoich czytelników – traktuj ich tak, jak sama chciałabyś być traktowana, Nie udawaj, że zawsze jest różowo – sama wiesz, że to potrafi wpędzić w niezłego doła.

Kłamstwa dotyczą także współprac. Blogerzy muszą z czegoś żyć, jednak współpraca nigdy nie powinna zahaczać o kłamstwo. Okłamywanie agencji to jedno, ale okłamywanie czytelników może przynieść katastrofalne skutki. Polecanie niesprawdzonych produktów i wypieranie się współpracy to bez wątpienia jeden z największych grzechów blogosfery.

>>Przeczytaj też<< Co w sobie lubię najbardziej?


10. Dbaj o język

Media kreują rzeczywistość. To, jakiego języka używają, ma ogromny wpływ na to, jaki język słyszymy na ulicach. Blogosfera, czy tego chce czy nie, jest medium, które najsilniej oddziałuje na czytelników. Nie mogę zrozumieć, dlaczego wciąż istnieją blogerki i blogerzy, w których słowniku przekleństwa niczym nie różnią się od reszty słów. Emocje naprawdę da się wyrazić inaczej- o ile w języku mówionym każdemu zdarza się rzucić mięsem, o tyle słowo pisane jest przecież słowem przemyślanym. To, jak piszę, dowodzi mojego szacunku. To, jak mówię do innych, dowodzi tego, że chce mi się wkładać wysiłek w to, co robię. To, co na moim blogu znajdują odwiedzający, dowodzi tego, że robię to dla nich, a nie dla wyładowania własnych frustracji.



Szanuj czytelnika swego jak siebie samego

Mój dekalog można podsumować jednym zdaniem: szanuj czytelnika swego jak siebie samego. Wyznając tę zasadę nie będziesz kradła, kłamała, używała clickbaitów, przeklinała, ale będziesz odpisywała na wiadomości, komentowała i otwarcie dyskutowała. Twój czytelnik to Twój przyjaciel, a w wielu przypadkach też chlebodawca. Szanując go i dbając o niego dostarczysz mu wartościowych treści, w zamian otrzymując jego zaufanie i sympatię. Blogerowi nic więcej do szczęścia nie jest potrzebne – no może poza terminowo płacącą agencją 🙂

Jeśli spodobał Wam się mój dekalog, poślijcie go dalej w świat. Każde polecenie, udostępnienie, lajk i komentarz są dla mnie zawsze na wagę złota. 

  • Zgadzam się! 😀

  • Aniu, bardzo dziękuję za komentarz! Masz rację, niedziela dzielenia u Andrzeja ma ogromną moc 🙂

    P.S. Przepraszam, że tak musisz czekać na moją wiadomość. Odezwę się w sprawie naszych planów najpóźniej do końca tygodnia – moje życie zwariowało i trudno mi je ostatnio opanować 🙂

    • Spokojnie, rozumiem. U mnie też dużo się dzieje. Ale mam nadzieję, że uda nam się w końcu zgrać i stworzy razem petardę 😀

  • Nawet nie wiesz, jak bardzo się z Tobą zgadzam. Dziękuję za ten komentarz – jest niezwykle wartościowy. Mam nadzieję, że mnie uda się zdobyć Twoje zaufanie 🙂

  • Świetny tekst. Poleciłam na swoim fb. Pozdrawiam

  • Wspaniale wszystko ujęłaś:)

  • Bardzo ważny tekst – często zaciera się linia pomiędzy robieniem dobrych rzeczy „z jednej działki”, a traktowaniem tego jako podwędzanie wspomnianego przez Ciebie kawałka tortu. Z wyłączeniem sytuacji, w których chodzi o plagiat (fuj!), oczywiście. Ja muszę przyznać, że lubię czytać teksty na tematy podobne do tych, które poruszam u siebie – zwyczajnie mnie interesują i na ogół poznaję zupełnie nowe, ciekawe perspektywy.

    • Ja też lubię czytać teksty z „mojej dziedziny” – robię to po to, by znać poglądy osób o podobnych zainteresowaniach 🙂

  • Poruszyłaś ważne kwestie, dzięki!

  • Absolutnie świetny wpis. Udostępniłam go u siebie na Fejsie. Ja mam wrażenie, że niektórym blogerom/vlogerom w głowach się nieco poprzewracało. Jak mówią Czeci „Ne powedlo sie”;-) Są tacy blogerzy, których czytałam namiętnie. Ale jak kilku z nich nie odpowiedziało mi wogóle na maila to jakoś przestałam na ich blogi zaglądać. To właście jest siłą blogera i bloga-w przeciwieństwie np. do gazety- że ma żywy kontakt z czytelnikiem…A niektórzy tego nie szanują…

  • Dziękuję Karolina!

  • Bardzo wartościowy wpis. Większość punktów była dla mnie oczywista, ale dzięki Tobie dowiedziałam się co to clickbait – dziękuję 🙂

    • Znając Twojego bloga nie mam wątpliwości, że dla Ciebie to na szczęście oczywiste oczywistości! Takich blogów i takich blogerek powinno być jak najwięcej 🙂

  • Brawo! Nic dodać nic ująć!