Savoir-vivre na cmentarzu, czyli o dobrych manierach pierwszego listopada

Savoir-vivre na cmentarzu

1 listopada nie jest moim ulubionym dniem w roku. Pogoda zazwyczaj pozostawia wiele do życzenia, a groby, które tego dnia odwiedzam, oddalone są od siebie po kilkadziesiąt kilometrów. Po całym dniu siedzenia w samochodzie, przerywanego przez szybki, deszczowy prysznic w chwili dotarcia do kolejnego celu, czuję się zrezygnowana i zadaję sobie pytanie, dlaczego święto zmarłych nie może wypadać w czerwcu. Mimo całej niechęci do spędzania pierwszego listopadowego dnia na zewnątrz, to właśnie elementy tego dnia pozostają w mojej głowie na długo. Jednym z moich ulubionych rodzinnych rytuałów jest ponowne odwiedzenie grobów bliskich, gdy zapadnie już zmrok. Na cmentarzu przestaje być tłoczno, a płonące znicze nadają niezwykłego charakteru. Nikt już się wtedy nie przepycha, nikt nie rozmawia o planowanym obiedzie, a stroje odwiedzających są jakby mniej dyskotekowe. Wieczorem na cmentarzu jest czas na zadumę i modlitwę, czyli na to, o czym właśnie pierwszego listopada najczęściej zapominamy. Po zmroku savoir-vivre na cmentarzu przestaje być skrywaną tajemnicą, stając się dla większości oczywistym zbiorem  pierwszolistopadowych zasad. 

Głośne rozmowy i towarzyskie spotkania

Cmentarz to miejsce, które odwiedzamy po to, by wspominać osoby, za którymi tęsknimy najbardziej. To miejsce, w którym przeżywamy chwile zadumy, przywołując w myślach najpiękniejsze chwile. To miejsce, gdzie choć przez kilka chwil możemy być bliżej tych, którzy nigdy więcej nie przestąpią progu naszego domu. Dla bardzo wielu z nas to też miejsce święte, które szanujemy ze względu na jego sakralny charakter. Cmentarz nie jest więc miejscem na głośne rozmowy o sukcesach i porażkach w pracy, nowej dziewczynie syna, czy drogim płaszczu sąsiadki.

Przechodząc między grobami każdy z nas natknął się kiedyś na grupę, która korkując wąską ścieżkę toczyła rodzinne dyskusje. Mam pełną świadomość tego, że pierwszego listopada spotykają się rodziny, dla których z różnych względów spotkanie przy wspólnym stole jest niemożliwe. Nie jest to jednak usprawiedliwieniem dla niegrzecznego, głośnego dyskutowania o rodzinnych sprawach w czasie, gdy inni modlą się wspominając tych, którzy odeszli. Żyj i daj żyć innym.

Jak wybrnąć z sytuacji, gdy spotykamy rozmownych bliskich na cmentarzu? Przede wszystkim należy znaleźć miejsce, w którym stając w większej grupie nie zajmuje się przejścia i nie utrudnia innym dostępu do ich grobów. Rozmowę należy toczyć szeptem tak, by wypowiadane słowa były słyszalne tylko dla zainteresowanych. Jeśli tematy okazują się niezwykle absorbujące, spotkanych bliskich lub znajomych warto zaprosić na obiad lub po prostu wspólnie wybrać się na rozgrzewającą kawę. Savoir-vivre na cmentarzu pierwszego listopada może okazać się sposobnością do odnowienia zapomnianych rodzinnych relacji.

Powitania – kto komu podaje rękę?

Trudno i nie warto unikać spotkań z bliskimi na cmentarzu. Spotykając ich należy się oczywiście przywitać. By uniknąć nieporozumień w tym dniu warto przypomnieć sobie zasadę precedencji w czasie witania się. Powtórzmy to więc jeszcze raz: w sytuacjach prywatnych (a na cmentarzu tylko takie mają miejsce) pierwszy kłania się zawsze młodszy lub mężczyzna, przy czym wiek ma pierwszeństwo przed płcią. Rękę pierwszy jednak podaje starszy lub kobieta.

Jak to wygląda w praktyce?

Sytuacja pierwsza: jesteś kobietą. Na cmentarzu spotykasz o wiele starszego od siebie wuja i jego żonę. To ty mówisz pierwsza dzień dobry. Żona twojego wuja pierwsza podaje Ci rękę, a następnie robi to Twój wuj.

Sytuacja druga: jesteś kobietą. Na cmentarzu spotykasz siostrę cioteczną i jej męża – jesteście w podobnym wieku. Najpierw więc witają się kobiety – nie ma znaczenia, która z Was pierwsza wyciągnie rękę (mówi się, że grzeczniejsza). Następnie podajesz rękę mężowi siostry.

Sytuacja trzecia: jesteś kobietą. Na cmentarzu spotykasz siostrzenicę i jej chłopaka. To siostrzenica powinna powiedzieć pierwsza dzień dobry. Ty jednak jako pierwsza wyciągasz rękę najpierw do niej, a później do jej chłopaka.

Strój – cmentarny pokaz mody

Futra wyciągane z szafy w celu przewietrzenia na cmentarzu to klasyka, która na szczęście odchodzi już do lamusa. Cmentarze jednak nieustannie są wybiegiem na pokazie pierwszolistopadowej mody. Choć tego dnia na dworze pogoda zazwyczaj nas nie rozpieszcza, wielu paniom (bo niestety panie popełniają największe błędy) do głowy przychodzi pomysł stworzenia niezapomnianej cmentarnej stylizacji.

Cmentarz to dla wielu z nas miejsce święte. Dla tych, dla których miejsce święte to nie jest, jest to miejsce, na którym spoczywają ich najbliżsi, a co za tym idzie, zasługujące na największy szacunek. Strój tego dnia powinien być więc skromy i dostosowany do warunków atmosferycznych. Bardzo krótkie spódniczki, płaszcze w neonowych kolorach i głębokie dekolty są tak samo niestosowne jak dresowe, sportowe spodnie i wyciągnięte bluzy. Strój pierwszego listopada powinien być skromy, by nie odciągał uwagi od tego, co najważniejsze. Mniej znaczy więcej, skromniej znaczy bardziej elegancko.

Odwiedzając groby bliskich nie trzeba wybierać stroju wizytowego, choć elegancki komplet zawsze zdaje egzamin. Ubranie powinno być dostosowane do Twojego codziennego stylu. Jeśli dobrze czujesz się w dżinsach i ciepłym, wełnianym swetrze, będzie do najlepszy wybór dla Ciebie. Nie wybieraj jednak dżinsów z dziurami – znacznie obniżą one rangę Twojego stroju.

Zdjęcie? Nie, dziękuję

Nowe technologie są wszędzie. Są też stety niestety na cmentarzach. Grające, migające, zdalnie sterowane znicze coraz mniej dziwią, choć moim zdaniem odbierając cmentarzom ich niezwykłą atmosferę. Elektronika na grobach nieporównywalna jest jednak do elektroniki w naszych kieszeniach, którą z lubością nieelegancko wykorzystujemy.

Na cmentarzu nie powinnyśmy używać telefonów komórkowych. Dźwięk powinien być wyciszony, a ewentualne rozmowy prowadzone szeptem powinny być szybko kończone. Z szacunku do zmarłych i odwiedzających ich groby bliskich na cmentarzu nie powinno się przeglądać facebooka i pisać SMS-ów. Pod żadnym pozorem na cmentarzu nie powinno się też robić zdjęć. Uwiecznianie sposobu ułożenia zniczy lub – co gorsza – swojej stylizacji na tle grobów jest niezwykle niegrzeczne. Takie zachowanie świadczy nie tylko o nieznajomości zasad dobrych manier, ale też o braku jakiegokolwiek wyczucia. Pisząc to wiem, że na mojej facebookowej tablicy ujrzę dzisiaj przynajmniej jedno zdjęcie z kategorii wspomnienia z cmentarza,

Co ze zwierzętami?

Uważam, że cmentarz nie jest najlepszym miejscem na spacer ze zwierzętami. Jeśli więc nie musisz, nie zabieraj ze sobą czworonoga. Jeśli jednak jesteś tym typem właściciela, który zabiera swojego przyjaciela wszędzie, zadbaj o bezpieczeństwo jego i innych. Pies powinien być zawsze na smyczy i powinien mieć kaganiec. Jeśli na cmentarzu jest tłoczno, a Twój pies jest ledwo zauważalny, weź go na ręce. Nie zapomnij też o woreczkach na nieczystości, które mogą się przydać, gdy czworonóg uzna wizytę na cmentarzu za standardowy spacer. Staraj się również nie dopuszczać do obsikiwania grobów przez psiaka i nie pozwalaj mu przechodzić przez niskie groby. Pies na cmentarzu to ogromna odpowiedzialność.

Pamiętaj, że pierwszy i drugi dzień listopada to czas zadumy i wspomnień. To, jak ustawione są znicze i jak dorodne udało się kupić kwiaty ma drugorzędne znaczenie. Nie zastanawiaj się, od kogo jest każdy znicz na grobie najbliższej Ci osoby. Nie rozmawiaj głośno i nie utrudniaj modlitwy innym. Zachowuj się tak, jak chciałabyś, by zachowywali się inni – wtedy na pewno wszystko będzie w porządku. Znajomość zasad savoir-vivre na cmentarzu zawsze się opłaca. 

  • Hm… U nas wejście z czworonogami jest wręcz zabronione.

    • I czy rzeczywiście ta zasada jest przestrzegana? Bardzo mnie to ciekawi, bo wiem, że są miłośnicy psów, którzy nawet do pracy je zabierają 🙂

      • Wiesz, w sumie nie widziałam tam żadnego czworonoga, więc chyba tak 🙂 nie twierdzę że w ogóle ich tam nie ma, ale nie jest to częste.

  • Ania

    Ja wczoraj byłam świadkiem sesji zdjęciowej dziecka na cmentarzu. Byłam w głębokim szoku, ale nie zawsze to, co jest oczywiste dla mnie, jest oczywiste także dla innych.

    • Czasem gdy piszę jakiś post na bloga, niektóre moje uwagi wydają mi się oczywiste i zbyt banalne. Później czytam właśnie takie komentarze i uświadamiam sobie, że muszę częściej pisać o banalnych zasadach – może choć jedna zbłąkana duszyczka się nawróci i nie będzie robiła zdjęć na cmentarzach 🙁

      • Ania

        Też mam taką nadzieję!

    • O kurczę… nie wierzę.

  • Nie pamiętam roku by na cmentarzu ludzie nie gadali głośno czasem nawet zagłuszając księdza.

    • Mam podobne odczucia. Choć wydaje się to oczywiste, wielu ludzi wciąż ma problem z podstawowymi zasadami grzeczności. Mam jednak nadzieję, że tworząc tego typu artykuły udaje mi się trafiać do tych, którzy dopiero po przeczytaniu tekstu uświadamiają sobie popełniane faux pas 🙂