Czy zawsze należy zapraszać z osobą towarzyszącą i odmieniać nazwiska, czyli o sposobie zapraszania na oficjalne uroczystości rodzinne – część I

Czy zawsze należy zapraszać z osobą towarzyszącą, - savoir-vivre

Są takie tematy postów, na które sama bym chyba nigdy nie wpadła. Bądźmy szczere – ważne wydaje nam się to, co osobiście nas w danej chwili dotyczy. To dlatego o kwiatowym savoir-vivrze pisałam w dniu, w którym dostałam kwiaty, a o zasadach wręczania wizytówek w dniu, kiedy sama przez chwilę nie wiedziałam, czy to ja popełniam faux pas, czy korpokultura zabiera wszystko, co w tym ceremoniale najpiękniejsze. Sama ostatnie zaproszenia rozdawałam przy okazji 18-nastych urodzin, więc problem ten, poza literaturą przedmiotu, w moim życiu się nie pojawiał. Zmieniło się to w ubiegły weekend, gdy znajoma wypisująca zaproszenia na swój ślub i wesele, zadała mi kilka pytań. Odpowiedzenie na niektóre wymusiło zerknięcie do literatury przedmiotu (nie byłoby chyba nic gorszego, niż wprowadzenie panny młodej w błąd) i zainspirowało do napisania właśnie tego artykułu. Mam nadzieję, że przychodzę z pomocą niejednej pannie młodej lub gospodyni przyjęcia, która zastanawia się, czy zawsze, nawet tylko do kościoła, trzeba zapraszać z osobą towarzyszącą i czy kolejność na zaproszeniu ma naprawdę tak duże znaczenie. 

WAŻNE: Artykuł, ze względu na ponadprzeciętną objętość, zdecydowałam się podzielić na dwie części. Odpowiedzi na następne pytania dotyczące kolejności umieszczania gości na zaproszeniach, zapraszania dzieci, RSVP, save the date i vademecum trudnych przypadków pojawią się na blogu w ciągu kilku dni.

Nazwiska odmieniać, Rodzice z dużej

Bez względu na względy i inne błędy, zaproszenia muszą być przede wszystkim starannie wypisane. Piękny druk lub doskonałe pismo ręczne stracą swój urok, jeśli nadawca nie zadba przede wszystkim o poprawność ortograficzną i interpunkcyjną.

Czy na zaproszeniach odmienia się nazwiska?

Problemem pojawiającym się już na samym początku jest kwestia odmiany nazwisk. Zasada jest tu jednak prosta – polskie nazwiska w znakomitej większości odmienia się – wątpiącym polecam wywiad z prof. Janem Miodkiem, a pragnącym pogłębić wiedzę podrzucam ściągęWiem, że odmiana nazwisk bywa problematyczna, jednak trudność w odmianie nie jest wystarczającym powodem do popełniania foux pas, jakim jest zaproszenie na ślub Aleksandrę Pakuła.  Wyjątkiem jest sytuacja, w której ktoś wyraźnie prosi o nieodmienianie swojego nazwiska. Choć nie jest to gramatycznie poprawne, grzeczność nakazuje nam uszanowanie woli bliskiej nam osoby i nazywanie jej tak, jak sobie tego życzy. Ostatecznie nie ma co komu psuć humoru w innym przypadku niż mianownik

Rodziców na zaproszeniu piszemy z dużej czy z małej litery?

Większość, szczególnie ślubnych zaproszeń, kierowana jest do zapraszanych nie tylko przez gospodarzy, ale też ich rodziców. Rodziców przez duże R. Zgodnie z zasadami savoir-vivre’u Anna Nowak i Jan Kowalski wraz z Rodzicami zapraszają na ślub.

Wierszem?

Od kilku lat na popularności zyskuje moda na wyszczególnianie na zaproszeniu tego, co młoda para chce dostać zamiast kwaitów. Abstrachując od tego, że uważam to za niegrzeczne, sugerowałabym nie sugerować wierszem. Jeśli więc młoda para chce dostać wino, książkę lub karmę dla zwierząt ze schroniska (w tym przypadku grzeczność możemy odłożyć na bok i prosić, prosić gości o karmę ), niech zrobi to prosto z mostu, nie używając skopiowanych z internetu wierszyków, które trącą kiczem i nijak mają się do elegancji przesyłanego zaproszenia.

Każdy popełnia błędy

Zaproszenie przed wysłaniem do druku warto oddać do korekty, albo przynajmniej sczytania osobie, dla której język polski nie jest językiem obcym. Jeden zapomniany przecinek czy nieodpowiednio zapisane nie z czasownikiem może odebrać tak starannie przygotowanemu zaproszeniu całą klasę. Nie jest wstydem robić błędy – wstydem jest sich nie poprawiać.

Osoba towarzysząca – aż tak duży problem?

Osoba towarzysząca z jakiegoś powodu potrafi spędzać sen z powiek nie tylko przewrażliwionym pannom młodym, ale też konserwatywnym babciom, liberalnym dziadkom i nielubiącym niedomówień mężczyznom. Kogo zaprosić z osobą towarzyszącą? Czy jest jakaś granica wieku albo pokrewieństwa? Po co nam obcy na przyjęciu? Czy do samego kościoła należy zapraszać z osobą towarzyszącą? I czy w ogóle nazywanie kogoś osobą towarzyszącą nie jest przypadkiem faux pas?

Czy nazwanie kogoś osobą towarzyszącą to faux pas?

Zacznę od odpowiedzenia na ostatnie pytanie, które sama sobie w tym artykule zadałam. Otóż ze stuprocentową pewnością mogę napisać, że nie ma nic niestosownego w osobie towarzyszącej. Nazywanie kogoś osobą towarzyszącą nie jest próbą jej obrażenia, a jedynie pozostawieniem dowolności w procesie wyboru partnerki lub partnera, z która zaproszony lub zaproszona spędzi wieczór.

Kogo zapraszamy z osobą towarzyszącą?

Z osobą towarzyszącą możemy zaprosić właściwie każdego. Konserwatyści prawdopodobnie powiedzą, że z osobą towarzyszącą zapraszamy wyłącznie osoby, które znajdują się w związku małżeńskim lub niebawem się w nim znajdą. Współcześnie uznaje się jednak, że na przyjęcie z tańcami zaprasza się z osobą towarzyszącą każdą dorosłą osobę (tzn. taką, która ukończyła już 18 rok życia). Nie będzie jednak faux pas zaproszenie na wesele z osobą towarzyszącą 16-letniej kuzynki, jednak fakt ten proponowałabym ustalić z rodzicami zainteresowanej. Jeśli poszperacie w literaturze przedmiotu, w starszych publikacjach znajdziecie prawdopodobnie propozycję sformułowania ewentualnie z osobą towarzyszącą – zdaniem niektórych ekspertów zaprszanie z osobą towarzyszącą wymusza na niej przybycie z partnerem, a zapraszanie ewentualnie z osobą towarzyszącą pozostawia dowolność.

Czy zapraszając tylko do kościoła zaprasza się z osobą towarzyszącą?

Pytanie o to, czy zapraszając wyłącznie na kościelną ceremonię należy zapraszać z osobą towarzyszącą, zadała mi znajoma, która stała się inspiracją do całego tego wpisu. Jej dociekliwość zasiała we mnie ziarno niepewności, więc przeanalizowałam tę kwestię naprawdę dogłębnie w oparciu o literaturę przedmiotu, w której bezpośredniej odpowiedzi nie udało mi się znaleźć. Opierając się jednak na analogicznych przykładach stwierdzam, że tak, do samego kościoła zapraszamy z osobą towarzyszącą osoby, które według naszej najlepszej wiedzy są w stałych (formalnych lub nieformalnych) związkach. Kościelna uroczystość dla wszystkich, którzy w ogóle się na nią decydują, powinna być znacznie ważniejsza od zaplanowanej na później zabawy. Jeśli więc z pewnymi osobami chcemy przeżywać wyłącznie duchowe, a nie weselne uniesienia, nie rozdzielajmy ich od drugich połówek i pozwólmy wspólnie cieszyć naszym szczęściem. Zgodnie z zasadami savoir-vivre’u nie rozdziela się małżeństw, co w realiach XXI wieku należy przenieść także na nieformalne, stałe związki.

Czy osobę towarzyszącą wymienia się z imienia i nazwiska?

Gdyby rozprawy o towarzyszeniu było mało, wspomnę jeszcze, że zapraszaniu gościa z osobą towarzyszącą towarzyszy jeszcze jeden problem, jakim jest wymienianie osoby towarzyszącej z imienia i nazwiska. Jak już wspomniałam, samo określenie osoby towarzyszącej osobą towarzyszącą nie jest żadnym błędem, jednak są sytuacje, w których wypada wymienić ją z imienia i nazwiska.

  • Osobę towarzyszącą wymieniamy z imienia i nazwiska, gdy jest mężem lub żoną osoby zapraszanej. Dopuszcza się także formę z żoną / z mężem lub z małżonką / z małżonkiem.
  • Osobę towarzyszącą wymienia się z imienia i nazwiska, gdy mamy absolutną pewność, że znajduje się ona w stałym, choć nieformalnym związku z osobą zapraszaną.

Osoba towarzysząca pozostaje na zaproszeniu osobą towarzyszącą gdy:

  • nie mamy pojęcia, czy osoba zapraszana jest w związku;
  • nie wiemy, jak nazywa się partner/partnerka osoby zapraszanej;
  • nie mamy 100% pewności, że sytuacja nie uległa zmianie.

Mam nadzieję, że w tym artykule rozwiałam wszystkie wątpliwości związane z zapraszaniem osób towarzyszących, a także te dotyczące poprawności językowej Jeśli jednak coś mi umknęło, koniecznie napiszcie mi o tym w komentarzu – bardzo chętnie uzupełnię wpis z części drugiej, a jeśli sytuacja będzie tego wymagała, stworzę nawet część trzecią.

Jeśli nie obserwujecie mnie jeszcze na Facebooku, serdecznie Was tam zapraszam. Codziennie dzielę się tam wiedzą z zakesu savoir-vivre’u, protokołu dyplomatycznego i dress codu. Regularnie dzielę się też inspirującymi cytatami i zachęcam do dzielenia się przemyśleniami na temat klasycznego stylu życia. Dzięki Facebookowi możemy być w stałym kontakcie. 

P.S. Na Facebooku najszybciej odpowiadam też na wiadomości Ta mailowe czekają zwykle nieco dłużej, więc jeśli macie pytania wymagające pilnej interwencji, zapraszam do kontaktu poprzez wiadomość prywatną.

  • Pingback: Kolejność na zaproszeniu, dzieci, dress code i i RSVP, czyli II część zaproszeniowego savoir-vivre'u - Aleksandra Pakuła()

  • Znalazłam odpowiedź na nurtujące mnie pytania, ale chciałam dopytać o jedną rzecz – czy jeśli osoba zapraszająca wie, że jestem w stałym związku i wie, jak nazywa się mój partner, a i tak pisze „z osobą towarzyszącą” to czy to nie jest przypadkiem faux pas?

    • Jeśli ktoś jest w stałym związku, a partner jest znany z imienia i nazwiska, wypada zapraszać go jako konkretną osobę, a nie „osobę towarzyszącą”. Związki nieformalne, czy komuś się to podoba, czy nie, stały się codziennością. Nie wypada więc uznawać, że para bez ślubu nie stanowi trwałego związku, a jedynie przelotny romans. Konserwatyści podnoszą, że jeśli związek jest nieformalny, to może się w każdej chwili rozpaść i wtedy zaproszenie stanie się problemem. Niestety, stałe związki nieformalne rozpadają się tak samo jak małżeństwa, więc argument ten mnie w ogóle nie przekonuje. Pozostaję więc na stanowisku, że faux pas popełnia ten, kto zaprasza osobę będącą w stałym związku nie z Janem Kowalskim, a z osobą towarzyszącą.

  • Agata Gorączka

    Ja na wesele gości z mojej strony zapraszałam z osobą towarzyszącą. Nawet jeśli były to dziewczyny kuzynów od kilku już lat to nie pisałam imiennie. Miałam sytuację, że chłopak koleżanki nie mógł przybyc z powodów rodzinnych więc ona zabrała kolegę, żeby tańczyć a nie siedzieć przy stole. Pisząc imiennie zabrałabym jej taką możliwość.

    Mąż jednak uparł się po swojej stronie pisać imiennie, co wiązało się z szukaniem nazwisk dziewczyn kuzynów na FB. Dylemat, jaki miałam przy tej okazji: piszę zaproszenie dla kuzyna i jego dziewczyny. Zasada „kobieta zawsze pierwsza” tu też obowiązuje? Wydaje mi się że tak, ale czulam się dziwnie wpisując jako pierwsza na zaproszeniu obcą kobietę, której niejednokrotnie nawet nie widzieliśmy wcześniej.

    W ogóle odradzam taką formę. Co innego chyba związek nieformalny gdy para mieszka razem a co innego kuzyn-student spotykający się z dziewczyną na randkach.
    Jeden z kuzynów męża rozstał się z dziewczyną przed weselem. Prawda jest taka, że skoro była wypisana imiennie to miała takie samo prawo się tam pojawić jak i on

    • Tak, gdy zapraszamy kuzyna z dziewczyną, którą wymieniamy z imienia i nazwiska, jej imię i nazwisko umieszczamy na zaproszeniu w pierwszej kolejności.

  • Oczywiście, nazwiska odmienia się, ale zgodnie z zasadami, które na szczęście językoznawcy opisali. Są też takie, które zawsze występują w podstawowej formie. Z tymi zakończonymi na -o jest zresztą chyba największy problem. Jak pisze dr Grzenia – można stosować odmianę rzeczownikową męską, a można nie odmieniać: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/odmiana-nazwisk-zakonczonych-na-samogloske;5738.html. Ja nie jestem językoznawcą, więc nie czuję się kompetentna do wyrażania swojej opinii i tylko przytaczam zdanie tych znacznie mądrzejszych

  • Konserwatyści powiedzieliby, że partnerów nieformalnych nie zaprasza się. W dzisiejszych czasach jednak związki nieformalne traktowane są niemal na równi z tymi sformalizowanymi, wiec traktuje się je tak samo. Oznacza to, że tak samo jak w przypadku małżeństwa, nasza sympatia do współmałżonka krewnego nie ma dużego znaczenia i należy zacisnąć zęby zapraszając nawet niedarzonego sympatią partnera krewnej.

    Zgodnie z zasadami poprawnej polszczyzny, podwójne nazwisko to właśnie pełne nazwisko. Z jakiegoś powodu kobieta decyduje się na pozostawienie panieńskiego i jednoczesne przyjęcie nazwiska męża. Przedstawiając się należy więc podać pełne nazwisko, a nie tylko połowę. Wiem jednak, że są kobiety, które tego nie robią, bo nie lubią – osobistych sympatii nie mogę jednak oceniać.

  • Obie te sytuacje opiszę w następnym poście, jednak z przyjemnością odpowiem i tutaj.

    Tak, ciocię, która jest wdową, śmiało możesz zaprosić z osobą towarzyszącą. Wyjątkiem jest sytuacja, w której wiesz, że ciocia nadal nie pozbierała się po stracie mimo upłyniętego czasu.

    W kwestii drugiego pytania: tutaj należy wykazać się niebywałą delikatnością. Jeśli byli małżonkowie nie są skłóceni, a wręcz zachowują poprawne relacje, nie masz się nawet nad czym zastanawiać i możesz zaprosić oboje. Jeśli jednak ich relacje są trudne, warto zastanowić się, czy nie sprawisz obojgu większej przykrości, niż przyjemności.

    • Jolanta Bartoń

      Dziękuję za odpowiedź!

      14 lut 2018 9:53 PM „Disqus” napisał(a):

    • Jeśli chodzi o kwestię rozwiedzionych małżeństw to wydaje mi się że po prostu najlepiej jest zapytać- „Ciociu czy nie miałabyś nic przeciwko, gdybyśmy zaprosili Twojego byłego męża gdyż ze względu na naszą relację chcielibyśmy aby uczestniczył także w naszej uroczystości?”- druga strona tak samo. Wydaje mi się że jako osoby poboczne nie powinniśmy aż tak wnikać w relacje innych osób a sugerować się bardziej naszą relacją do danej osoby.

      Jeśli ktoś się z kimś kłóci bez naszego udziału to wydaje mi się że nie powinno mieć to nadrzędnego znaczenia. Jeśli, ktoś został zaproszony ale kogoś nie lubi i uważa że ta relacja jest dla niego ważniejsza od relacji z osobą zapraszającą to nie powinien po prostu przychodzić.

      • Niestety, delikatność i sztuka dyplomacji (nawet tej towarzyskiej) wymaga od nas wyczucia i jednak dyskretnego wnikania w relacje między gośćmi. Sztuką jest bowiem tak dobrać gości, by atmosfera nie była napięta.

Copyright © 2018. All rights reserved.
Close