Wszystko albo…, czyli o minimum w letnim stroju biznesowym

Gdy zaczynam pisać ten artykuł, czyli 26 czerwca 2019 roku o godzinie 10:00, aplikacja w telefonie wskazuje, że za oknem jest 31 stopni. To nie jest szczyt możliwości dzisiejszego dnia – podobno mamy dojść do 35 stopni i nie jest to anomalia tego lata. Choć dopiero je zaczynamy, to upał zdążył dać się nam we znaki. Mimo wysokich temperatur większość z nas nie może jednak najbliższych trzech miesięcy spędzić na urlopie. Trzeba chodzić do pracy i spędzać w biurze 8 godzin. Trzeba też jakoś się do tego biura ubrać.

O zasadach biznesowego dress codu już pisałam. Nie zamierzam się powtarzać – standardy nie uległy zmianie, choć bez wątpienia zmieniają się czasy, a co za tym idzie coraz częściej, szczególnie w organizacjach zatrudniających młodych ludzi, znika konieczność ich restrykcyjnego przestrzegania. Nie każda kobieta da się przekonać do codziennego noszenia rajstop i nie każdy mężczyzna na poważnie weźmie to, że dobrze byłoby mieć w szafie więcej niż jedną marynarkę. Don Kichotem nie jestem i z wiatrakami walczyć nie zamierzam, ale postanowiłam zwrócić Waszą uwagę na tylko trzy elementy, które strój wybierany do pracy czynią bardziej odpowiednim.

Po pierwsze – długość

To, co zmieniamy, gdy tylko rosną temperatury, to długość ubrań. Z długich spodni przechodzimy na krótkie spodenki, a koszule z długim rękawem zamieniamy na koszulki na ramiączkach. I wtedy właśnie popełniamy największy błąd.

Choć dla wielu wciąż jest to zaskoczeniem, to nie długość ubrania decyduje o tym, czy jest nam chłodniej, ale to, z czego jest ono wykonane (o tym później). To jednak, jak długie jest nasze ubranie, decyduje o tym, w jaki sposób jesteśmy postrzegani, szczególnie w momencie pierwszego kontaktu.

Nawet jeśli temperatury są wysokie, w pracy panowie i panie nie powinni decydować się na krótkie spodenki. Panie nie powinny także wybierać krótkich spódniczek lub sukienek – nawet jeśli założenie tych sięgających kolan uznają za zupełnie niemożliwe, nie powinny decydować się na te, które nie sięgają nawet połowy uda. Krótkie spodenki i miniówki to bardzo wygodne i wręcz idealne ubrania, ale na plaże lub na wieczorną imprezę z przyjaciółmi. Do pracy się po prostu nie nadają.

Ani panowie ani panie nie powinni także decydować się na odkrywanie w pracy ramion. Koszulki na ramiączkach powinny zostać zastąpione tymi chociaż z krótkim rękawem. Nie zawsze konieczne jest noszenie marynarki ani nawet koszuli, jednak znacznie lepiej i poważniej wygląda T-shirt z krótkim rękawem niż ten na ramiączkach. Panowie, którzy na co dzień noszą krawat, pod żadnym pozorem nie powinni wybierać koszuli z krótkim rękawem – do krawata jedynym właściwym wyborem jest koszula z długim rękawem.

>>Przeczytaj też<< 10 największych błędów męskiej elegancji

Po drugie – głębokość

Gdy zobaczyliście tytuł tego akapitu, prawdopodobnie od razu przyszedł Wam do głowy dekolt. I słusznie, choć nie tylko o dekolcie chcę mówić. Głębokość dekoltu w upalne dni bywa zbyt duża tak u pań, jak i u panów. Rozpięte dwa guziki koszuli to przecież nie to samo, co rozpiętych pięć guzików, co warto mieć to na uwadze.

Głębokość nie dotyczy jednak tylko dekoltów. Szczególnie kobiety powinny zwracać uwagę na to, jak głębokie są wycięcia ich bluzek na plecach, ale także wycięcia w spódnicach i sukienkach. Owszem, pewnie niejedna z nas chciałaby móc zaprezentować nogę tak jak Angelina Jolie podczas oscarowej gali, jednak lepiej, by nie miało to miejsca w czasie pracy.

Tak jak wspomniałam, warto zwrócić uwagę na głębokość wycięcia na plecach. Wiele letnich bluzek i letnich sukienek, mimo, że doskonale zakrywają klatkę piersiową, to jednak są głęboko wycięte z tyłu, odkrywając niemal całe plecy. Taka kreacja również nie będzie dobrym pomysłem w momencie wybierania stroju idealnego do biura.

Po trzecie – jakość

Latem jakość naszych ubrań ma największe znaczenie. To właśnie w te upalne dni jak na dłoni widzimy (i czujemy), kto od góry do dołu ubrany jest w poliester, a kto w bawełnę. Wysokie temperatury sprawiają, że osoby, które mają na sobie syntetyczne ubrania, rozbierają się coraz bardziej, ale wciąż nie jest im chłodniej. W tym samym momencie druga osoba, ubrana w długie spodnie i wełniany żakiet, czuje ciepło, jednak nie duszące, a zwyczajnie wynikające z wysokiej temperatury powietrza.

Latem nie ma miejsca na kompromisy w kwestii jakości ubrań. Poliester i wszyscy jego poli-przyjaciele nie zdają egzaminu. Nie dajcie sobie wmówić, że dzisiejszy poliester jest inny, że oddycha. Nie, to nie jest tkanina na lato.

Letnie ubrania, w szczególności te biznesowe, powinny być wykonane z bawełny, jedwabiu, wiskozy, lnu, wełny czy lyocellu, Ubrania wykonane z bawełny czy wiskozy są przystępne cenowo. Jedwab i wełna są zazwyczaj droższe, jednak trzeba uczciwie przyznać, że dobre garnitury wykonywane są właściwie tylko z wełny (i lnu!), ponieważ ona oddycha i zapewnia odpowiedni komfort noszenia.

Nie warto oszczędzać na jakości. Ubrania wykonane z dobrej jakości materiałów, dzięki odpowiedniej pielęgnacji będą służyły latami. Poliester, choć trudny do zniszczenia, szybko zacznie się świecić, ale także sprawi, że inni latem zaczną omijać nas szerokim łukiem, bo – mówiąc brutalnie – w poliestrze się śmierdzi.

Mam nadzieję, że te trzy proste wskazówki pomogą Was w codziennym dobrze stroju do biura. Jak widzicie, nie są one zbyt restrykcyjne i nie narzucają sztywnego, korporacyjnego stylu. Pozostawienie ich jednak w pamięci może okazać się przydatne w chwili, w której pojawi się wątpliwość, czy wybierany strój nie jest przypadkiem nieco zbyt wakacyjny.

Copyright © 2018. All rights reserved.
Close