Jak nie gnieść ubrań? 9 moich sprawdzonych sposobów

Ludzie podobno dzielą się na dwie grupy: tych, którzy prasują dżinsy i tych, którzy nie mogą sobie tego nawet wyobrazić. Ci, którzy dżinsy prasują, to zazwyczaj też Ci, dla których ubrania pogniecione mogą być tylko wtedy, gdy wyjęte lub zdjęte z suszarki czekają na spotkanie z żelazkiem. To magiczne spotkanie ma bowiem zapewnić szafie ład, a ciału idealnie układającą się tkaninę. Tylko dlaczego tak wielu, mimo starannego prasowania, wciąż ubrania pogniecione ma? Dlaczego koszula tuż po zdjęciu z wieszaka aż prosi się o ponowne prasowanie? I co zrobić, by przestać marnować czas z żelazkiem, nie rezygnując jednocześnie z idealnie wyprasowanych ubrań, które nawet pod koniec dnia wyglądają odpowiednio? Ja mam na to swoje sprawdzone sposoby.

1. Nie zakładaj i nie składaj gorących ubrań

By ubrania przez długi czas wyglądały schludnie, trzeba je nie tylko starannie wyprasować, ale też zadbać o nie w kolejnych krokach. Zadbać, a nie utrudniać, co mamy w zwyczaju robić.

Żelazko prasuje ubrania dlatego, że jest gorące – to przecież oczywiste. Oczywistym powinno być więc też to, że podobnie zadziała ciepło w innej formie, także to pochodzące od samej tkaniny. Jeśli więc założymy na siebie dopiero co uprasowaną, jeszcze ciepłą koszulę, stygnąc zagniecie się ona w strategicznych miejscach. Analogicznie – jeśli złożymy w kostkę jeszcze ciepły T-shirt, to w miejscach złożenia on sam się po prostu „zaprasuje”. A prasowanie po to, by znów pognieść, jest przecież kompletnie bez sensu.

By nie niweczyć trudu, jaki włożyło się w prasowanie, trzeba pozwolić ubraniom ostygnąć. Te, które mają zostać złożone, powinny w momencie składania być już zimne. Podobnie z tymi od razu zakładanymi – ciepłe niech poczekają na wieszaku, czy nawet po prostu zawieszone na drzwiach.

MÓJ SPOSÓB: po uprasowaniu każde ubranie, które zamierzam składać, odkładam tak, by leżało na płasko. Dopiero gdy uprasuję wszystko, zaczynam składanie – pierwsze składam te ubrania, które prasowałam na samym początku. W ten sposób wszystkie ubrania mają szansę ostygnąć i nie zagniotą się tak bardzo w miejscach złożenia.

2. Zapinaj wszystkie guziki

W mojej szafie wszystkie sukienki, wszystkie bluzki i wszystkie koszule są pozapinane – od góry do dołu. Guziki w końcu są po to, by je zapinać. Wiele jednak razy widziałam zdziwienie w oczach osoby obserwującej moje prasowanie i następujące po nim pytanie:

– Po co zapinasz, skoro wkładając będziesz musiała to rozpiąć? – pytała.

Odpowiedź jest bardzo prosta:

– Bo nie chcę tego ponownie prasować.

Prawda jest bowiem taka, że zarzucone na wieszak, niezapięte ubrania, odkształcą się dokładnie tak, jak będą wisiały (wywinięty kołnierzyk, pofalowane plecy etc.). Ubrania, które zapniemy, nie będą mogły się odkształcić, nawet naciskane przez inne ubrania, upchnięte w nieco już za małej szafie.

MÓJ SPOSÓB: po uprasowaniu, odwieszając każdą rzecz na wieszak, zapinam dosłownie wszystkie guziki, także te przy rękawach czy przy kołnierzyku. Ubranie nie odkształca się wtedy i po wyjęciu z szafy jest od razu gotowe sio założenia.

3. Zabieraj pod prysznic

Są sytuacje, w których żelazka nie mamy lub nie mamy czasu, by je włączyć i poprawić wcześniejsze prasowanie. Każdy, komu zdarza się sypiać w hotelach, wie, że rano o żelazko bywa tam trudno, a biznesowe spotkanie przecież nie zaczeka. Na szczęście jest sposób na to, by iść na nie wyprasowanym i wciąż niespóźnionym. Wystarczy zabrać pod prysznic koszulę, sukienkę czy inną część garderoby, która wymaga odświeżenia.

Niedosłownie jednak. Gdy Twoje ciało ma spotkać się z wodą, ubraniom wystarczy sama para, która wygładzi drobne zagniecenia. I po problemie.

MÓJ SPOSÓB: gdy nocuję w hotelach, idąc pod prysznic zabieram do łazienki ubrania, które zamierzam tego dnia założyć. Wieszak zahaczam o kaloryfer lub drzwi – nie ma to większego znaczenia. Przymykam drzwi od łazienki, by para mogła otulić ubranie. Gdy kilkanaście minut później je zakładam, jest idealnie odświeżone.

4. Odświeżaj parą

Ubrania nie zawsze wymagają prasowania. Czasami wystarczy im odświeżenie. Do szybkiego odświeżania ubrań bezcenne jest żelazko z generatorem pary, które dzięki silnemu wyrzutowi pary pozwala wygładzić tkaninę, nadając jej znów schludny wygląd.

Ja moje żelazko z generatorem pary Braun CareStyle 7 mam już od roku i jestem z niego niezwykle zadowolona. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie wymieniłabym je na żadne inne! Wspominałam już o nim w artykule Tekstylne nakrycie stołu. Jak dbać o obrus, bieżniki i serwetki?, który opublikowałam w sierpniu 2019 roku, więc zachęcam do lektury także tamtego – bardzo aktualnego zresztą – tekstu.

A skoro o parze już mowa – żelazko z generatorem pary przydaje się nie tylko do odświeżania ubrań. Jest nieocenione w przypadku prasowania firanek, zasłon, czy nawet płaszczy. Więcej na ten temat przeczytać możecie w poradniku Prasowanie w pionie – do czego jest przydatne.

MÓJ SPOSÓB: Nie lubię, gdy moje ubrania nie są wyprasowane, więc po każdym praniu staram się od razu wszystkie prasować i wieszać do szafy. Gdy jednak wiszą tam zbyt długo, a przez mogą nieuwagę zagniotą się w jakichś miejscach (np. dotykając innych ubrań), nie marnuję czasu na ich ponowne prasowanie, a tylko uderzam w nie parą przy okazji prasowania innych rzeczy. I po problemie!

5. Wypróbuj krochmal w sprayu i spray utrwalający efekty prasowania

W ostatnim czasie moim wielkim odkryciem stały się spraye do prasowania. Co ciekawe, nie są one u nas zbyt popularne, ale warto poszukać w internecie, bo tam już można je kupić. Nie mam tutaj na myśli środków elektrostatycznych, które niwelują elektryzowanie się tkanin, a takie, które utrwalają efekty prasowania.

Choć krochmal – można powiedzieć – wyszedł ostatnio z mody, myślę, że warto rozważyć przetestowanie go, teraz właśnie produkowanego w formie sprayu do ubrań. Środkiem takim spryskujemy delikatnie tkaninę przed prasowaniem, by później przez dłuższy czas móc cieszyć się jego efektami. Moje dotychczasowe doświadczenia pokazują, że te specyfiki naprawdę działają, więc warto przyjrzeć się im nieco dokładniej.

MÓJ SPOSÓB: Krochmalem lub środkiem utrwalającym spryskuję tkaninę przed prasowaniem. Po jego skończeniu, dbam o to, by równo zawiesić ją na wieszaku i zapiąć wszystkie guziki. Spray bowiem utrwala efekty, także te niepożądane. Na koniec uderzam jeszcze w tkaninę parą, by wygładzić miejsca, które odgniotłam zapinając guziki, i powalam jej już idealnie wiszącej na wieszaku ostygnąć – efekty są naprawdę doskonałe!

6. Dbaj o to, jak nosisz ubrania

W ciągu dnia ubrania gniotą się – to normalne. To, jak bardzo się pogniotą, zależy jednak także od tego, jak je nosimy. A przede wszystkim – jak siedzimy.

By mniej gnieść ubrania w ciągu dnia, trzeba – przynajmniej na początku, zanim wejdzie nam to po prostu w krew – ciągle o tym myśleć. Przed każdym siadaniem spódnicę lub sukienkę trzeba po prostu dyskretnie wygładzić i naciągnąć, tak, by nie utrwalać siedząc zagniecionego materiału. Podobnie z koszulami – jeśli oprzemy się, a materiał na naszych plecach będzie luźny, odkształci się on tak, jak akurat będzie ułożony.

W tym momencie warto też wspomnieć o rozmiarze ubrań. Za małe i za duże ubrania będą gniotły się znacznie bardziej niż te, które miałyby rozmiar właściwy. Zbyt opięta lub zbyt luźna tkanina będzie się po prostu odkształcała, sprawiając, że cały strój będzie wyglądał nieestetycznie.

MÓJ SPOSÓB: Wiem, jak dbam o to, by moje ubrania były dobrze wyprasowane, więc nie chcę tego efektu niweczyć nosząc je. Właśnie dlatego czasami wolę postać chwilę, zamiast siadać, czekając np. w recepcji – mam wtedy pewność, że ubranie będzie wyglądało schludnie, gdy przyjdzie powitać mnie osoba, z którą jestem umówiona. Gdy już siadam, a do siedzenia przeznaczone są wygodne kanapy, staram się siedzieć prosto i zbyt mocno nie zatapiać – takie rozkładanie się na kanapie gwarantuje zniweczenie wszystkich wcześniejszych trudów prasowania.

7. Zmocz wodą

Jesteś w biurze, za pół godziny masz ważne spotkanie, a widzisz, że na sukienka zagięła się niefortunnie na tyle, że powstało nieestetyczne zagniecenie? Drobne zagniecenia można rozprasować po prostu wodą! Zmocz ten kawałek materiału używając ściereczki, ręcznika lub po prostu dłoni. Schnąc, tkanina rozprostuje się. Oczywiście, sposób ten nie nadaje się do stosowania w przypadku większych obszarów zagniecenia, jednak zwilżenie niewielkich zagnieceń naprawdę może zostać w ten prosty sposób zniwelowane.

8. Wybieraj dobre składy

Niestety – ubrania wykonane z naturalnych tkanin najczęściej bardziej się gniotą. Ale szybciej też prostują. I nawet pogniecione wyglądają po prostu szlachetniej.

Jedwab i wiskoza, ze względu na swoją delikatność, gniotą się łatwo. Wełna też nie jest zagniecenio-odporna, jednak wiele zależy też od jej rodzaju. To, że bawełniane koszulki szybko się gniotą, wiemy wszyscy, jednak wszyscy wiemy też, że królem zagnieceń jest oczywiście len, którego pogniecenie jest zresztą cechą charakterystyczną. I trzeba to zaakceptować!

Syntetyczne tkaniny, takie jak poliester, poliamid czy akryl zazwyczaj są bardziej odporne na zagniecenia, jednak na tym kończą się ich zalety i naprawdę nie warto inwestować w plastikowe ubrania nawet bardzo małych pieniędzy. Syntetyki bowiem, gdy już się gniotą, to gniotą się bardzo brzydko i nie prostują tak szybko, jak tkaniny naturalne.

Dobrej jakości tkaniny naturalne, mimo posiadania tendencji do gniecenia się, dość łatwo też się prostują. Oczywiście, wełna wełnie nierówna, jednak zwykle łatwo dostrzec jest to, że naturalna tkanina pracuje razem z ciałem i w momencie, gdy ono prostuje się, ona szybko do niego dopasowuje się. Właśnie dlatego dobrej jakości naturalne tkaniny nie tylko są przyjazne dla ciała, ale też miłe dla oka – wyglądają po prostu szlachetniej!

MÓJ SPOSÓB: Wybieram tylko naturalne i sztuczne tkaniny – w mojej szafie praktycznie nie ma ubrań wykonanych z tkanin syntetycznych! Co mi z tego, że garnitur wykonany z poliestru nie będzie się łatwo gniótł, skoro moje ciało nie będzie mogło w nim oddychać, a sam materiał będzie się nieelegancko świecił? W mojej szafie jest miejsce dla garniturów wełnianych, które pracują (niekiedy też się gniotąc), ale wyglądają znacznie bardziej elegancko!

9. Jeden wieszak na jedną rzecz

Jedna rzecz – jeden wieszak. To niezmienna reguła, której przestrzeganie naprawdę minimalizuje konieczność ponownego prasowania ubrań dopiero co wyjętych z szafy. Niestety, wieszanie kilku ubrań na jednym wieszaku sprawia, że w efekcie wszystkie one są pogniecione. A nie o to przecież chodzi.

Jeśli nie masz odpowiedniej ilości wieszaków, by każda rzecz mogła wisieć osobno, zrezygnuj z prasowania wszystkich jednocześnie – to i tak bez sensu. Wiszące jedne na drugich ubrania wzajemnie będą się od siebie odkształcały i wyjmowane z szafy już będą pogniecione.

Co więcej, warto pamiętać, że zasada jeden wieszak na jedną rzecz ma też pozytywny wpływ na ograniczenie ilości kupowanych ubrań. Gdy bowiem ubrania widzimy, wiemy, co jest w naszej szafie i po prostu je nosimy. Gdy są sobą po prostu pozasłaniane, wciąż wydaje nam się, że mamy ich zbyt mało i bez sensu dokonujemy kolejnych zakupów.

MÓJ SPOSÓB: W mojej szafie każde ubranie ma swój wieszak, a odległość między wieszakami jest równa, by ubrania nie gniotły się opierając się wzajemnie o siebie. Ubrania wieszam też w szafie kolorystycznie – dzięki temu wiem, gdzie czego szukać, widzę wszystko to, co mam i już sprawniej kompletuję stylizacje.


Mam nadzieję, że moich 9 sprawdzonych sposobów na to, co zrobić, by ubrania, które nosimy, były gładkie i schludne, okażą się dla Was przydatne. Jeśli już któreś stosujecie lub macie inne, koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach – wszyscy na pewno chętnie je wypróbujemy. Wszystkim nam przecież zależy na tym, by czas, który spędziliśmy przy żelazku, nie był czasem zmarnowanym.

Close